Świadome zakupy spożywcze coraz częściej idą w parze z świadomością, jak ważne są środki myjące blaty i powierzchnie, na które trafiają te produkty. W lokalach gastronomicznych i firmach branży spożywczej ograniczanie chemii przestało być deklaracją wizerunkową. Pozostałości detergentów mogą wpłynąć na smak potraw i na wynik audytu.
Zacznij od dozowania, nie od zmiany preparatu
Największe oszczędności w zużyciu środków daje nie zmiana marki, lecz prawidłowe rozcieńczanie koncentratów. Preparat wlewany do wiadra „na oko” trafia tam w ilości kilkukrotnie większej od zalecanej. Nadmiar piany wymaga dodatkowego spłukiwania. Stacje dozujące i butelki z podziałką rozwiązują problem taniej niż nowy asortyment.
Druga rezerwa tkwi w sprzęcie. Mikrofibra o gęstym splocie zbiera zabrudzenia mechanicznie i przy codziennym utrzymaniu powierzchni często wystarcza sama woda. Urządzenia parowe podnoszą temperaturę powyżej stu stopni. Radzą sobie z tłuszczem na okapach i fugach bez środków żrących, co w kuchni zwiększa także bezpieczeństwo pracowników.
Certyfikat zamiast napisu na etykiecie
Określenie „ekologiczny” nie jest prawnie chronione, więc na opakowaniach pojawia się swobodnie. Wiarygodność dają oznaczenia weryfikowane przez niezależne jednostki, takie jak europejski Ecolabel czy skandynawski Nordic Swan. Sprawdzają one biodegradowalność substancji powierzchniowo czynnych, toksyczność dla organizmów wodnych i zawartość substancji lotnych.
W praktyce warto porównać karty charakterystyki dwóch preparatów o zbliżonym zastosowaniu. Różnice widać w klasyfikacji zagrożeń i w wymaganiach dotyczących wentylacji pomieszczenia. Preparat bez piktogramów ostrzegawczych jest wygodniejszy w lokalu, w którym personel pracuje na jednej zmianie bez przerwy na wietrzenie.

Higiena bez oprysku: para, UV i ozon
Tam, gdzie potrzebna jest redukcja drobnoustrojów, a nie samo usunięcie brudu, dostępne są metody niewymagające chemii. Para nasycona sprawdza się przy sprzęcie i powierzchniach, lampy UV – przy niewielkich strefach. Z zapachami wnikającymi w tapicerkę, wykładziny i drewno, których nie da się wyprać, radzi sobie ozonowanie pomieszczeń. Zabieg wykonuje się w pustym lokalu, a po nim konieczne jest wietrzenie. Ozon rozpada się do tlenu bez pozostałości na powierzchniach.
Trzeba też znać ograniczenia. Ozon utlenia gumę i niektóre tworzywa, nie zastąpi mycia zabrudzonych powierzchni i nie działa w miejscach osłoniętych. Traktuje się go jako uzupełnienie procedur, a nie ich zamiennik, zwłaszcza w zakładach objętych systemem HACCP.
Efekt uboczny: mniej odpadów
Przejście na koncentraty ogranicza liczbę plastikowych opakowań, bo jeden pięciolitrowy kanister zastępuje kilkanaście butelek gotowego płynu. Ścierki wielorazowe prane w pralnicy zastępują jednorazowe chusteczki, a segregacja odpadów w części socjalnej domyka temat. Firmy porządkujące te obszary równolegle raportują niższe koszty materiałów w skali roku.
W obiektach obsługiwanych przez zewnętrzne ekipy warto zapisać oczekiwania w umowie. Ekologiczne sprzątanie oznacza konkretne preparaty, metody i sposób dozowania, a nie deklarację w ofercie. Standard obsługi i częstotliwość prac porządkuje z kolei serwis sprzątający BDW, który rozpisuje czynności codzienne i okresowe w jednym harmonogramie.















































